sobota, 29 września 2012

Spacer nad morzem + do czego jest nam potrzebny jod?

Muszę się Wam pochwalić, że póki co naprawdę dobrze idzie mi realizacja moich jesiennych postanowień. Dziś na przykład zdecydowałam się wykorzystać ostatnie ciepłe jesienne dni i wybrać się z moim psiakiem na dłuższy spacer nad morze.

Mina mojego psa pod tytułem Przestań już robić te zdjęcia i chodźmy wreszcie na ten spacer! :)


Na plaży na szczęście nie było dużo ludzi, taką plażę lubię najbardziej!


Posiedziałyśmy i powygrzewałyśmy się na słoneczku :) Było dość ciepło, więc by ugasić pragnienie zabrałam ze sobą Wysowiankę. Jak już pisałam w którymś z poprzednich postów, mam przyjemność spożywać tę wodę, teraz już mija dwa tygodnie odkąd ją piję i mogę co nieco na jej temat powiedzieć.

Po pierwsze, Wysowianka ma charakterystyczny, mineralny smak, który bardzo polubiłam. Nie wiem jak Wy, ale ja odróżniam smaki różnych wód. Niektóre zwyczajnie mi się nudzą albo mają niedobry metaliczny posmak. Smak Wysowianki bardzo przypadł mi do gustu (jest bardzo orzeźwiający) i naprawdę każdy łyk to dla mnie przyjemność.

Po drugie, jest to woda wysokozmineralizowana, a więc będzie przydatna każdej osobie, w której życiu występuje wzmożony wysiłek fizyczny (treningi, praca, nie zawsze zbilansowana dieta) i psychiczny (stres, nauka itp.). Ja ostatnio przechodzę taki okres (jak wiecie ostatnio wiele godzin ślęczałam nad pisaniem pracy magisterskiej – tak przy okazji: promotorowi bardzo spodobała się moja praca i w drugim tygodniu października mam obronę!), poza tym staram się intensywnie ćwiczyć. Pijąc Wysowiankę wiem, że dostarczam mojemu organizmowi niezbędne minerały, na których mój organizm tak bardzo potrzebuje (a nie zawsze udaje się wszystko dostarczać z jedzeniem). Jak na razie czuję się naprawdę bardzo dobrze.

Właśnie, minerały. Jak wiecie, bardzo lubię czytać etykiety i składy :) Tutaj oczywiście też nie mogłam tego pominąć. Powyżej zdjęcie zawartości rozpuszczalnych składników Wysowianki. Więcej o pozostałych składnikach mineralnych napiszę w innym poście, natomiast dziś dodam Wam krótką informację o pierwiastku, jakim jest jod. Wysowianka to jedna z niewielu wód, która posiada wysoką zawartość naturalnego jodu. Już 1 litr tej wody dziennie pokrywa dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek.

Czy wiecie, jaki pierwiastek ma decydujący wpływ na rozwój mózgu, reguluje i przyspiesza metabolizm, chroni organizm przed stanami zapalnymi i nowotworami? To właśnie jod!

Jakie są objawy niedoboru jodu?
Są nimi m.in. zmęczenie, drażliwość, zaburzenia nastroju, bóle głowy, brak koncentracji, obniżona odporność, suchość skóry, łamliwość paznokci i włosów oraz poranny obrzęk twarzy. Na pewno wiele z Was doświadczyło / doświadcza którejś z tych dolegliwości. Może to właśnie przez niedobór jodu?

Niedobór jodu prowadzi również do obniżenia wyższych funkcji mózgu, takich jak zdolność efektywnego uczenia się, zapamiętywania i kojarzenia. Osoby z niedoborem jodu są też narażone na problemy z tarczycą, czego efektem są zaburzenia metabolizmu i skłonność do tycia - niezależnie od diety.

Co poradzić na takie dolegliwości oraz jak im zapobiegać?
W tej sytuacji eksperci zalecają, aby jeść więcej produktów naturalnie bogatych w jod - ryb morskich (np. dorsz, łosoś, płastuga), owoców morza, jarzyn (szpinak, brokuły), mleka i jego przetworów, jak również pić wody stołowe i mineralne ze znanym stężeniem jodu (takie jak właśnie wysokozmineralizowana Wysowianka z naturalnym jodem).


Na zakończenie chciałabym przypomnieć, że cały czas trwa jeszcze konkurs na moim blogu (możecie zgłaszać się do 14 października), w którym macie okazję wygrać miesięczny zapas Wysowianki z naturalnym jodem.  Zasady są bardzo proste, wystarczy odpowiedzieć na krótkie pytanie, dlatego zapraszam serdecznie każdego :)
Kliknij TUTAJ lub w obrazek, aby przenieść się do notki z konkursem. Pozdrawiam i do usłyszenia:)

piątek, 28 września 2012

Relacja z koncertu Jennifer Lopez!

Dziś mam dla Was relację z wczorajszego koncertu Jennifer Lopez :)
Jednym słowem było SUPER!
Od zawsze uwielbiałam J.Lo., nie tylko muzykę, ale też inspirowała mnie jako kobieta – jest niezwykle piękna i efektowna! Na koncercie naprawdę dała czadu, byłam w szoku, że mając 43 lata ma taką kondycję! Praktycznie przy każdej piosence miała wymyślony układ taneczny plus oczywiście efekty specjalne. Podczas koncertu dawała z siebie wszystko, wystąpiła w 5 strojach, była w stałym kontakcie z publicznością, była radosna i dużo się śmiała :)

Co tu dużo mówić, zobaczcie same, nagrałam dla Was urywki z koncertu:



A tutaj jeszcze kilka zdjęć:

 
Aby się dostać na koncert trzeba było uczestniczyć w "pochodzie tłumu" na stadion :)


Tutaj już na stadionie, który powoli zapełnia się fanami.


 A tu już J. Lo szaleje na scenie :)

A to już po zakończeniu koncertu. Chyba widać po mnie, że to był udany wieczór :)

środa, 26 września 2012

Mój dzienny jadłospis nr 2

Dziś przedstawiam Wam moje kolejne dzienne jedzenie, które uwieczniłam na zdjęciach. Jak już wiecie, staram się jeść zdrowo, treściwie i bez "wydziwiania" :) Oto co zjadłam wczoraj:

Na śniadanie zjadłam placek owsiany. Jem go bardzo często i to chyba moje ulubione śniadanie. Składniki: 2 jajka, 5 łyżek płatków owsianych, siemię lniane mielone, zarodki pszenne. Aby placek nie był zbyt suchy, jako sosu używam jogurtu naturalnego.


Wiem, że to "danie" nie wygląda zbyt apetycznie, ale nie miałam czasu i musiałam zjeść coś na szybko. Kawałki upieczonego kurczaka, fasola czerwona, 2 kromki chleba razowego z masłem i serem pleśniowym.


Następnym posiłkiem był filet z łososia, kasza pęczak i ciemna sałata dębolistna z oliwą. Jeśli chodzi o sałatę, to warto wybierać jak najciemniejsze odmiany (rukola, dębolistna, roszponka, liście szpinaku), bo takie mają najwięcej wartości odżywczych. Najmniej wartości ma sałata lodowa.


Potem miałam ochotę na coś na umilenie jesiennego wieczoru, więc zrobiłam sobie kakao (zwykłe ciemne) ze spienionym mlekiem i pół łyżeczki cukru.


Moim ostatnim posiłkiem był twaróg półtłusty (ok. 3/4 kostki + 2 łyżki jogurtu naturalnego) z orzechami włoskimi.

Tak w ogóle nie zdziwcie się, że prawie przy wszystkich posiłkach mam ten sam talerz :P Ale to dlatego, że to mój ulubiony i praktycznie tylko na nim jem :)

Dziś też wróciłam do ćwiczeń po, uwaga, 20-dniowej przerwie. Jestem trochę zła na siebie, że nie ćwiczyłam przez ten czas... Mam niby jakieś na to usprawiedliwienie, ale nie ma co się wymawiać – i tak ta przerwa była zdecydowanie za długa! Dziś rano nareszcie zrobiłam trening, ale nie był tak intensywny jak zwykle, gdyż przez te niecałe 3 tygodnie strasznie pogorszyła mi się kondycja. Aż byłam w szoku, że ćwiczenia, które przed przerwą wykonywałam bez wysiłku, teraz sprawiały mi ogromną trudność. Mam nadzieję, że po kilku(nastu) treningach wrócę do kondycji z początku września. Oby!

wtorek, 25 września 2012

Jesienna reorganizacja życia :)

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że nadchodzący październik nie będzie oznaczał dla mnie powrotu na uczelnię (oprócz pójścia tam na obronę). Co prawda we wrześniu przybyło mi obowiązków (w tym roku mam wyjątkowo dużo uczniów), ale też ubyło, bo postanowiłam zrezygnować z porannej pracy w firmie – doszłam do wniosku, że trzymając się obu tych zajęć „zagoniłabym się” na amen. No i tyle tytułem wstępu :)

W związku z tym, że przedpołudnia będę miała wolne, postanowiłam napisać moje postanowienia odnośnie wykorzystania tego czasu. Zawsze motywują mnie podobne wpisy na blogach, więc postanowiłam napisać też mój własny plan postanowień :)


1. Wstawać wcześniej. Czyli maksymalnie o 7:30 (a chodzić spać przed 23:00) i poranny czas spędzać produktywnie, a nie snuć się w piżamie do godziny 10, bo wtedy takie poranne wstawanie nie ma sensu.


2. Bardziej dbać o psa i rybki. Z psem wychodzić na długie (przynajmniej półgodzinne) spacery minimum 4 razy w tygodniu. Rybkom częściej podmieniać wodę i wyczyścić glony w akwarium.


3. Realizować się towarzysko. Nie odrzucać zaproszeń na wyjścia (których i tak nie ma zbyt wiele :P), sama też wychodzić z inicjatywą spotkań oraz odnowić zaniedbane znajomości. Koniecznie częściej odwiedzać mamę i spędzać z nią więcej czasu!


4. Przygotowywać z wyprzedzeniem lekcje dla uczniów. Maturzystom zrobić plany, co będzie trzeba ogarnąć do maja. Zrobić porządki w materiałach do korków.


5. Ćwiczyć regularnie i trzymać dobrą dietę. Z tym pierwszym w ostatnich 3 tygodniach u mnie krucho, ale już powoli wdrażam się z powrotem. Z jedzeniem dobrze, ale zawsze można coś ulepszyć.


6. Trzymać się planu pielęgnacji włosów i oraz bardziej dbać o pielęgnację twarzy i ciała. Zużyć zalegające kosmetyki.


7. Zrobić generalne porządki w mieszkaniu. Wzorować się na książce Anthei Turner „Perfekcyjna Pani domu” :). Po odgruzowaniu mieszkania ze śmieci i niepotrzebnych gratów wziąć się za przyjemniejszą część, czyli dekorowanie, małe zmiany wystroju. Następnie utrzymywać ład i porządek!


I to by było na tyle. Plan nie jest jakiś bardzo hardkorowy, więc z jego realizacją nie powinno być większych problemów. Czekam jeszcze na opinię promotora o mojej pracy magisterskiej, bo oddałam mu ją w zeszłym tygodniu. Mam nadzieję, że nie będę musiała w niej nanosić wielu poprawek, bo chcę już zanieść ją do dziekanatu i wyznaczyć termin obrony. No ale mam nadzieję, że będzie OK:)

A tak w ramach realizacji punktu 3, oto co mnie czeka w czwartek:


Idę na koncert Jennifer Lopez :) Lopezka pierwszy raz będzie w Polsce, a że akurat koncert będzie w moim mieście, to nie mogłam ominąć okazji :) Jak uda mi się zrobić parę zdjęć to na pewno się nimi podzielę :)
źródła zdjęć: tumbr, weheartit

piątek, 21 września 2012

Recenzja: L’Biotica Biovax odżywka dwufazowa bez spłukiwania do włosów przetłuszczających się + włosowe plany pielęgnacyjne na jesień

Dziś recenzja odżywki Biowax - dość skrócona, gdyż dalsza część posta będzie dotyczyła moich planów odnośnie pielęgnacji włosów podczas jesieni.

Nazwa: L’biotica Biovax Quick dwufazowa odżywka bez spłukiwania do włosów przetłuszczających się, panthenol, jedwab i biosiarka
Producent: Luvier S.C. dla L’Biotica Sp. z o.o., Polska
Cena: ok. 17 zł / 150 ml (ja kupiłam dość dawno w promocji w Superpharm za 14,90)
Gdzie kupić: Superpharm, niektóre apteki
Opis producenta: tutaj

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Polysorbate - 20, Cetrimonium Chloride, Methyl propanediol, Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Glycerin, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Methoxy Peg/Ppg - 7/3 Aminopropyl Dimethicone, Peg - 14 Dimethicone, Urtica Dioica Extract, Hydrolyzed Silk, Panthenol, Polysorbate 80 (and) Sulfur, Phenyl trimethicone, Parfum, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothaiazolinone, Citric Acid, Linalool, Hexyl Cinnamal, Potassium Sorbate, C.I. 19140, C.I. 42090.
 
Odżywka nie zawiera: parabenów, sls, sles, glikolu.

Zdjęcia i moja opinia:

 Odżywkę zakupiłam w promocji za 14,99. W pudełku znajdziemy jeszcze gratis próbkę maski Biovax.

 Opakowanie jest wygodne, pompka jest porządnie wykonana i nie zacina się.


ZALETY:
+ nie obciąża włosów
+ lekko nabłyszcza i jakby podkreśla kolor włosów
+ bardzo ładny zapach
+ wygodne w użyciu opakowanie
+ wydajna

WADY:
- włosy są po niej podatne na plątanie
- nie spowalnia przetłuszczania się włosów
- raczej nie odżywia, może przesuszać
- nie "kamufluje" zniszczonych końcówek
- zbyt wysoka cena w stosunku do jakości

OCENA OGÓLNA: 3+/5
Ta odżywka nie zachwyciła mnie swoim działaniem, dość przeciętna. Plusem jest jednak to, że po jej użyciu moje włosy ładnie mienią się brązowymi refleksami (mimo że nie to było głównym celem tej odżywki). Lubię jej używać jak się spieszę, ponieważ bardzo oszczędza czas - nie zawsze mam tyle czasu by czekać, aż zwykła odżywka się wchłonie i jeszcze potem ją spłukiwać – a tutaj wystarczy parę psiknięć na umyte (mokre lub wyschnięte) włosy i gotowe :).

 Tak wyglądają moje włosy po użyciu recenzowanej odżywki Biovax (a użytym szamponem był Babydream). Przy okazji zdjęcie ukazuje stan moich włosów na dzień dzisiejszy.



WŁOSOWE PLANY PIELĘGNACYJNE NA JESIEŃ:
Niestety jestem włosowym leniem :) - mój jedyny dobry nawyk jest taki, że przy myciu włosów nigdy nie omijam nakładania odżywki. Pozostała pielęgnacja to trwające kilka dni lub tygodni zrywy, które później zanikają ;). Postanowiłam jednak trochę bardziej o zadbać o włosy, ponieważ wraz z nastaniem jesieni są w gorszej kondycji - mocno przesuszyły mi się końcówki (niedawno przecież podcinane!), a włosy zaczęły intensywniej wypadać. Nie chcę narzucić sobie zbyt wielu zabiegów, gdyż wolę zaplanować ich mniej, a za to konsekwentnie je realizować. Zatem plan dodatkowej pielęgnacji (poza klasykiem szampon+odżywka) jest taki:



1. Zażywać tabletki ze skrzypem. To opakowanie widniejące na zdjęciu jest puste – jakiś czas temu zażywałam właśnie ten Skrzyp Strong i byłam zachwycona efektami: po miesiącu wypadało mi znacznie mniej włosów. Teraz znowu powrócę do skrzypu. 

2. Olejek Alterra – kupiłam go dość dawno, kilka razy naolejowałam nim włosy i... potem bez powodu poleciał w kąt. Później zaczęłam używać go do ciała, ale wysuszał mi skórę. Dlatego wrócę do używania go do włosów, zwłaszcza ich dolnej części, która może dzięki temu nabierze zdrowszego wyglądu. 

3. Wcierka Jantar – nabyłam ją na początku września i najwyższy czas zacząć ją stosować! Podobno można spodziewać się po niej baby hair – na pewno ucieszyłabym się z takiej niespodzianki :)

To by było na tyle – jak widzicie nie jest tego dużo, ale jak dla mnie w sam raz. Też wraz z nadchodzącą jesienią włosy zaczynają Wam się buntować? :)

wtorek, 18 września 2012

American Dream

Dawno nie było tutaj jakiejś bardziej treściwej notki, ale jakoś w tej chwili nie mam na nie weny. Ostatnie intensywne ślęczenie nad magisterką sprawiło, że teraz stworzenie nawet kilku sensownych zdań sprawia mi trudność ;)
Na szczęście pracę (z kilkoma dniami opóźnienia) napisałam, więc jutro bądź w czwartek idę zanieść ją promotorowi. Trzymajcie kciuki, by mi ją  później zatwierdził, bo jak bym jeszcze coś miała w niej poprawiać, to chyba oszaleję ;)

Dzisiaj chciałabym dodać trochę luźniejszą notkę z pewnym bliskim mojemu sercu tematem. Jak już kiedyś tutaj pisałam, fascynują mnie Stany Zjednoczone. Nie wiem, skąd to się wzięło i dlaczego, ale ta fascynacja zaczęła się jak miałam kilkanaście lat i z tą samą intensywnością trwa do teraz.


Jak byłam w liceum, to po maturze planowałam wyjazd na rok jako au pair do USA. Były to dość poważne plany, jednak koniec końców zdecydowałam, że zamiast do Stanów pojadę jako au pair do jakiegoś kraju w Europie, wrócę po wakacjach do Polski i zacznę studia. Tak też się stało (a potem jeszcze 2 razy wyjeżdżałam jako wakacyjna au pair do Europy), a wyjazd do Stanów został odłożony na przyszłość.

Z kolei podczas studiów myśli o USA znowu wracały, tym razem brałam pod uwagę wyjazd typu Work&Travel lub Camp America. Trochę zawirowań w życiu osobistym jednak sprawiło, że z tego również nie skorzystałam. A teraz na dniach kończę studia, więc na taki program już się nie kwalifikuję.

Czy żałuję, że nie zdecydowałam się na żaden z tych wyjazdów? Żałuję jak cholera. Nawet nie wiecie, jak bardzo. Wiem, że jeszcze nie wszystko stracone, na au pair cały czas jeszcze mogłabym pojechać (przyjmują do 27 roku życia), ale taki wyjazd jest minimum na rok. A mam tu w Polsce trochę życia osobistego, ciężko byłoby to wszystko zostawić na tak długi czas... Jest jeszcze program Internship, ale to już o wiele bardziej ambitne i ciężej to załatwić.


Jedyne, czego jestem pewna to fakt, iż muszę tam pojechać. Obojętnie jak i na jak długo, ale muszę. Choćby po to, by moją fascynację skonfrontować z rzeczywistością. Nie chcę mając lat 40 pluć sobie w brodę, że jak byłam młoda to mogłam jechać. Szkoda, że nie mam żadnej rodziny w USA, to pojechałabym chociaż turystycznie. No ale dla chcącego nic trudnego. Jak się obronię w październiku, to będę myśleć. Będę myśleć i będę rozważać możliwe opcje wyjazdu. W końcu to tylko Stany, a nie lot na księżyc. Wszystko jest możliwe do zrealizowania. I tego będę się trzymać.

Jeszcze parę amerykańskich inspiracji na koniec. Ja wiem, że to, co na obrazku, przedstawione jest w cukierkowym świetle, a rzeczywistość bywa inna. Ale pomarzyć zawsze można :)

Los Angeles:




Nowy Jork:









A Wy, byłyście kiedyś w Stanach? Jaki jest Wasz wymarzony kraj, do którego chciałybyście pojechać? 
źródła zdjęć: tumblr

piątek, 14 września 2012

KONKURS DLA WAS! Wygraj miesięczny zapas Wysowianki!

Witajcie kochane! Mam dla Was fajny konkurs, szczegóły w dalszej części posta. Zobaczcie jednak najpierw, co ostatnio do mnie przyszło w ramach nawiązania współpracy z Uzdrowiskiem Wysowa S.A. (przy tym pragnę tutaj podziękować pani Barbarze oraz Uzdrowisku Wysowa S.A. za profesjonalne podejście do współpracy!):

Te 30 butelek to miesięczny zapas wysokozmineralizowanej wody mineralnej Wysowianka. Przez najbliższy miesiąc będę miała przyjemność spożywać  tę wodę i dzielić się z Wami moimi odczuciami na jej temat. Jak widać na zdjęciu, nawet mój psiak ucieszył się z przesyłki :)

Kilka słów na temat Wysowianki:


Produkowana od 1959 r. przez Uzdrowisko Wysowa, znana Polakom jeszcze z dzieciństwa „Wysowianka”  to naturalna, wysokozmineralizowana woda mineralna, czerpana z głębokiego na 40 metrów ujęcia W-24 w Beskidzie Niskim.


Wysowa-Zdrój to niewielka miejscowość uzdrowiskowa, położona w zachodniej części Beskidu Niskiego. Oprócz łagodnego, korzystnego dla kuracjuszy mikroklimatu oraz czystego, górskiego powietrza, jej największym bogactwem są podziemne złoża naturalnych, mineralnych wód, czerpanych obecnie aż z 14 różnych ujęć.

Wysowianka jest przeznaczona do codziennego spożycia i uzupełniania diety w niezbędne minerały; ma wyrazisty smak i dobrze gasi pragnienie (szczególnie w upały), a jako woda alkaliczna – reguluje dodatkowo problemy z nadkwasotą. Oprócz wysokiej zawartości rozpuszczonych, cennych dla zdrowia składników (1973 mg/l), spośród innych wód - nawet tych wysokozmineralizowanych - „Wysowiankę” wyróżnia szczególnie wysoka zawartość naturalnego, łatwo przyswajalnego jodu (0,2 mg/l).
O jodzie i jego wpływie na nasz organizm będę pisać szerzej niedługo :)

Więcej na temat Wysowianki: www.wysowianka.pl

A teraz coś specjalnie dla Was:

KONKURS!

Jedna z Was też będzie mogła otrzymać miesięczny zapas Wysowianki. To aż 30 1,5-litrowych butelek! Dzięki takiemu zapasowi można wykształcić sobie nawyk picia odpowiedniej ilości wody, a Wysowianka ma naprawdę dobry smak i właściwości prozdrowotne, więc tym bardziej polecam :)

Zapraszam więc do wzięcia udziału w konkursie, który będzie trwał od dziś, tj. 14. września do 14. października 2012. Zgłoszenia w komentarzu pod tą notką.

ZASADY KONKURSU:                                                                                                                          

Warunek obowiązkowy:
- Odpowiedz na pytanie konkursowe: Który rodzaj Wysowianki wybierasz (gazowana czy lekko gazowana) i dlaczego to akurat ty powinnaś / powinieneś wygrać? (1-30 punktów).

Warunki nieobowiązkowe, lecz mile widziane: 
- Polub Wysowiankę na Facebooku KLIK – LINK DO WYSOWIANKI NA FACEBOOKU (+15 punktów)
- Zostań publicznym obserwatorem mojego bloga (+15 punktów)

Aby zgłosić się do konkursu, wystarczy napisać komentarz pod tą notką. W komentarzu wpisz swoje zgłoszenie w tym schemacie:

1. Odpowiedź na pytanie konkursowe:
2. Lubię Wysowiankę na Facebooku (jeśli tak to podaj imię i pierwszą literę nazwiska albo nick na FB):
3. Obserwuję (jeśli tak to podaj nick):
4. E-mail do kontaktu:

                                                                                                                                                                

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga paryska88.blogspot.com
2. Nagroda: miesięczny zapas wysokozmineralizowanej wody mineralnej Wysowianka 30x1,5l, [do wyboru gazowana/lekko gazowana].
3. Sponsorem nagrody i jej transportu do zwycięzcy jest Uzdrowisko Wysowa S.A.
4. Czas trwania konkursu (termin nadsyłania zgłoszeń): od  14.09.2012 do 14.10.2012. Wszystkie zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę
5. Wyboru zwycięzcy dokonam ja (autorka bloga) na podstawie wyłonienia osoby, która zebrała największą ilość punktów (możliwa ilość punktów do zdobycia: od 1 do 60). Decyzja jest ostateczna i niepodważalna. Po ogłoszeniu wyników skontaktuję się ze zwycięzcą drogą mailową – jeśli po tygodniu nie uzyskam odpowiedzi od zwycięzcy, zostanie wybrany nowy zwycięzca.
6. Termin ogłoszenia wyników konkursu: do dnia 21.10.2012
7. Termin wysłania nagrody do zwycięzcy: w ciągu 14 dni od ogłoszenia wyników. Nagroda będzie dostarczona do zwycięzcy jedynie na terenie Polski.
8. W konkursie mogą brać tylko osoby, które spełnią zasady konkursu.

9. Ewentualne reklamacje, zażalenia składać do mnie (organizatora konkursu) na adres: paryska88@wp.pl
10. Zastrzegam sobie prawo do wprowadzania poprawek i zmian w niniejszym regulaminie. 

---
Pod tą notką proszę o pozostawianie komentarzy tylko przez osoby chcące wziąć udział w konkursie. Z góry dziękuję.

wtorek, 11 września 2012

Trudy zostawania magistrem + tag

Wybaczcie, że ostatnio dodaję mało treściwe notki, ale ostatnio moje życie toczy się wokół pisania magisterki... A pisaniu nie sprzyja praca + powracający po wakacjach uczniowie na korepetycje. Na szczęście zostało mi tylko kilka stron by była gotowa, dlatego już tym tygodniu idę do mojego promotora, aby zanieść mu moją ukończoną radosną twórczość i będę modlić się, żeby tylko wszystko zatwierdził i nie kazał mi niczego poprawiać :>


Ostatni trening miałam w środę 5 września i nie czuję się z tą 6-dniową przerwą za dobrze. Ale po tym wyrywaniu zęba nie byłam fizycznie w stanie ćwiczyć, a teraz chcę się sprężyć z magisterką, już mam tak strasznie jej dość... Ale już w sobotę pewnie wrócę do treningów, już nie mogę się doczekać.

No to wyżaliłam się. Tego mi było trzeba :>

A teraz tag zwany "7 faktów o mnie", do którego zostałam nominowana przez Narvikę. Dziękuję :)
1. Jako dziecko byłam strasznie nieśmiała, w podstawówce zawsze trzymałam się z boku i nie miałam koleżanek :) Potem jak byłam starsza to się zmieniło, choć do tej pory nie jestem jakąś wielką duszą towarzystwa.

2. Uwielbiam psy, sama posiadam teriera typu bull.

3. Piszę bezwzrokowo na klawiaturze, nauczyłam się tego w wieku 13 lat i od tej pory zawsze piszę patrząc w monitor.

4. Nie lubię mijać się z sąsiadami na klatce schodowej i mówić im „dzień dobry”  :)

5. Jeżdżę starym, 15-letnim oldschoolowym samochodem z duszą :)

6. Moim marzeniem jest wyjazd do Stanów Zjednoczonych, fascynuje mnie ten kraj i wszystko co z nim związane.

7. Jestem bardzo ostrożna przy wydawaniu pieniędzy i uwielbiam oszczędzać. Przed każdym zakupem analizuję 10 razy, czy naprawdę potrzebuję daną rzecz – ale dzięki temu rzadko zdarza mi się żałować zakupu.

To by było na tyle, taguję wszystkich chętnych :)

sobota, 8 września 2012

Po wizycie u zębowego wyrywacza + słowo o umięśnionych dziewczynach

Jestem już po wczorajszym wyrwaniu ósemki. Samo wyrywanie trwało może minutę i byłam w szoku, że udało się tak szybko. Nie wierzyłam dentyście, dopóki nie zobaczyłam zęba :D
Teraz mam zaszyte dziąsło (moja ósemka była dopiero w fazie wychodzenia na zewnątrz, więc trzeba było rozcinać dziąsło by ją wydobyć) i za tydzień idę na zdjęcie szwów. Po kilku godzinach po zejściu znieczulenia czułam trochę bólu, ale nawet nie na tyle, by brać jakieś tabletki, nawet opuchnięta nie byłam. Wieczorem byłam jakaś skołowana (chyba jeszcze po tym znieczuleniu), więc zasnęłam o 20 i spałam przez 12 godzin.

Dostałam na pamiątkę moją ósemkę – trochę szkoda mi jej, bo była w 100% zdrowa, ale lekko zachodziła na siódemkę i przez to zęby by mi się krzywiły. Za jakiś czas idę na wyrwanie kolejnej :]

Dzisiaj na osłodę byłam w Ikei, ale nic nie kupiłam, jedynie 2 pojemniki na żywność. Jeszcze parę rzeczy mam na oku, ale pojadę tam ponownie w październiku, jak już będę po obronie – jak już się obronię to mam plany gruntownego sprzątania mieszkania, a zarazem małych zmian w jego wyglądzie.


A teraz jeszcze w odniesieniu do poprzedniego posta. Wiele z Was pisało, że pokazane na zdjęciach umięśnione dziewczyny są kompletnie niekobiece i nie wyglądają atrakcyjnie. Tyczyło się to m.in. tego zdjęcia:


Ok, dziewczyna ze zdjęcia na pewno nie jest wątłym przecinkiem - nazywa się Nathalia Melo i jest zawodową fitnesską. Ale pamiętajcie, że te mięśnie nie zawsze są tak widoczne – jak nie jest się napompowanym po treningu, odwodnionym czy ma się minimalnie więcej tłuszczyku to już ich tak nie widać.
Tutaj dowody – poniżej to ta sama dziewczyna:






źródła zdjęć: musclesprod.com, Nathalia Melo's myspace

Dalej uważacie, że jest mało atrakcyjna, niekobieca, zbyt muskularna i ma męską sylwetkę? :) Oczywiście nie chcę nikogo przekonywać, każdy ma swoje wyobrażenie tym, jak wygląda ładna figura. Chciałam Wam tylko pokazać, że mięśnie to nic strasznego :) A bywają one bardziej widoczne (jak na pierwszym zdjęciu) jedynie jak jest się w szczytowej formie czy podczas ciężkiego treningu.
To tyle na dziś, pozdrawiam weekendowo :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...