czwartek, 25 grudnia 2014

2 lata na emigracji... i co dalej?

Świąteczny czas to dla mnie zawsze moment na emigracyjne przemyślenia, bowiem 2 lata temu podczas tego okresu wyjechałam z Polski. Ten rok, może nie tak przełomowy jak poprzedni, ale również był pełen zmian oraz zarówno momentów euforii jak i frustracji, nostalgii.


Patrzę sobie na moją świąteczną minimalistyczną „choinkę” i rozmyślam nad mijającym czasem. To już kolejne święta w Anglii.

W tym roku najwięcej zawirowań było pod względem pracy. Przekonałam się, że praca w korporacji nie jest dla mnie – byłam tam kompletnie nieszczęśliwa, nie radziłam sobie z presją i stresem, korporacyjna atmosfera to nie moja bajka. Rzuciłam to wszystko w cholerę i wróciłam więc na stare śmieci, czyli do pracy w Zarze. 



Pamiętam, jak zrobiłam to zdjęcie – było to po tym, jak zdecydowałam się wyrwać z wyścigu szczurów. Poczułam wtedy niesamowitą wolność :)

Cieszę się, że to wszystko potoczyło się w ten sposób. Poza tym wróciłam do Zary na inne stanowisko. Jestem tzw. koordynatorem magazynu (lub jak kto woli „magistrem-magazynierem” ;-)). Zarządzam magazynem wszystkich działów, dbam o obieg towaru, robię transfery między sklepami itd. Praca idealna dla mojego charakteru, bo jestem zorganizowana i lubię jak wszystko jest dobrze rozplanowane. No i nie muszę użerać się z klientami, ha ha :) Póki co nie przewiduję więcej zawodowych zmian, jest mi dobrze tak jak teraz.


Oczywiście praca w handlu też do łatwych nie należy, szczególnie podczas okresu świątecznego, gdy ludzi ogarnia szał zakupów. Na zdjęciu londyński Selfridges - jeden z najsłynniejszych domów handlowych i jego świąteczne wystawy. Ja dzisiaj relaksuję się w domu przed jutrzejszym Boxing Day - dniem, w którym w Anglii ruszają świąteczne wyprzedaże i ludzie od samego świtu szturmują sklepy. Ja oczywiście nie wybieram się na zakupy, lecz do pracy, ale w sumie nie mam nic przeciwko, bo w święta mamy podwójnie płatne.

Tak szczerze? Porzuciłam ambicje o robieniu „kariery”. Jak kiedyś wrócę do Polski to i tak mam pomysł na siebie i imponujące CV nie będzie mi do jego realizacji w ogóle potrzebne. 2 lata na emigracji mijają, nasuwa się pytanie: co dalej? Póki co zostajemy tutaj. Jeszcze co najmniej półtora roku, a możliwe, że i dłużej. Mam swoje małe cele i wiem, że to co robię ma sens :)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam miło spędzonej reszty Świąt :)

45 komentarzy:

  1. Dobrze, że Ci się ułożyło z pracą ;) ja w tym roku święta w Polsce, a emigracja dopiero mnie czeka, ale jakoś nieszczególnie mnie to smuci, wręcz cieszy (tak jak spędzanie świąt za granicą, w domu jest za duża spina). Minimalistyczna 'choinka' wygląda naprawdę super ;) wesołych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że też tak miałam na początku, teraz jednak trochę tęskni mi się za rodzinną atmosferą, której tak kiedyś unikałam mieszkając w Polsce :)
      Trzymam kciuki za Twoją emigrację:)

      Usuń
    2. Ja 8 lat w UK. I brak pomyslu na siebie i w Anglii i w Polsce. Czyzby ejstesm az tak ebznadziejna?

      Usuń
    3. Myślę, że pomysł na siebie (lub też jego brak) zdecydowanie nie jest miarą naszej wartości.

      Usuń
    4. Wiesz chciałabym wrócić do Pl ale jak już pisałam nie mam takiego "twardego" pomyslu na siebie.

      Usuń
  2. A ja Tobie życzę wszystkiego co najlepsze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnes, i wzajemnie. I pozytywnej realizacji Twoich planów, bo wiem, że masz ich sporo :)

      Usuń
    2. Oj jest, sporo planów, wiele wątpliwości i wiele radości :D

      Usuń
  3. Fajnie, że znalazłaś swoje miejsce w pracy i wiesz już gdzie się widzisz, a co nie jest dla Ciebie. Z przyjemnością przeczytałam ten post ;)
    Wesołych i radosnych Świąt Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale dochodzę do wniosku, że 90% prac nie jest dla mnie, ha ha :) Obecne zajęcie na szczęście w miarę mi pasuje, przynajmniej na perspektywę najbliższego roku czy dwóch:)

      Usuń
  4. Najważniejsze, by być szczęśliwym, mnie moja praca która na początku była super, zaczyna powoli męczyć, gdyż mam przejąć nowe obowiązki, które niestety prawdopodobnie zmuszą mnie z przyczyn obiektywnych do zmiany pracy :( Trudno, ale cóż, takie życie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli coś nam nie pasuje (lub przestaje pasować) to na pewno warto zmieniać :) Nie warto tkwić w czymś, co nas unieszczęśliwia:)

      Usuń
  5. uważam że jak na emigrantkę przez dwa lata osiągnęłaś dość dużo a przynajmniej to co sobie zalożyłaś zrealizowałaś wiec z tego powinnas byc dumna a to ze sie okazalo ze cos jest nie dla ciebie to trudno takie jest zycie jak sie czegos nie spróbuje to sie nie przekona mimo wszystko zawsze to jakas nauka na przyszlosc i nowe doświadczenie, wiesz co z emigacja i bycie emigrantem jest cos podobnego kiedy jestes na emiracji zastanawiasz sie nad powrotem kiedy jestes w polsce myslisz o emigracji, ja w pewnym sensie tez jestem w pewnej kropce zobaczymy jakie zmiany przyniesie nowy rok w moim zyciu i pracy byc moze tez mnie czeka emigracja o ktorej myslalam juz od dawna, jednak mocno zniecheca mnie poczucie bycia tam samej... mimo wszystko troche dziwi mnie twoj powrot do polski wiem ze czesc moich znajomych ktorzy gdzies tam rozeszli sie po świecie tez myślą o powrocie z dugiej strony kiedy tu wracaja i wciąż widza te sama sytuacje to nie wyobrarzają sobie tu powrotu zreszta po spedzonych juz 5,6 latach na obczyznie po prostu coraz trudniej sie tu odnalesc i patrzac na moich znajomych ten czas do 5 lat jest optymalny zeby tu jeszcze wrócić później juz raczej rzadko kto decyduje sie na powrot bo jednak i mentalność i pewne przyzwyczajenia sprawiaja ze po prostu juz nie widza siebie w ojczystym kraju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zdecydowanie coś w tym jest. Moja ciocia (30 lat na emigracji w Niemczech) mówi, że do 3-5 lat myśli się o powrocie, a potem to już coraz rzadziej, aż w końcu ten prawdziwy dom powstaje na obczyźnie i człowiek już nie widzi siebie w ojczystym kraju. Ja jeszcze nie wiem, jak to ze mną będzie. Póki co z partnerem cały czas zakładamy powrót do Polski (bo źle nam tam nie było). Emigrację od początku planowaliśmy czasową, by zrealizować konkretne finansowe cele. Ale kto wie co będziemy myśleli za rok albo później?
      Mam nadzieję, że i u Ciebie wyklaruje się jakaś decyzja. Na pewno warto spróbować niż żałować, że się nie spróbowało. Chociaż samotność potrafi być dotkliwa, ja całkowicie sama bym tu nie wytrzymała, z najbliższą osobą jest zdecydowanie łatwiej, a nadal tęskni się za resztą rodziny.

      Usuń
  6. Wesolych Świąt!
    Ja do PL juz nigdy nie wróce, raz mi starczyło;)
    Boxing Day, dobrze, ze nie na shop floor dla Ciebie, bo to istne szaleństwo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś zadowolona w Anglii :)
      No właśnie, ja też się obawiam, że jak wrócę do Polski (zwłaszcza za szybko) to będę żałowała.
      Ha, w Boxing Day akurat będę na shopfloorze i jeszcze będę podliczała kasy na koniec - ciężki dzień ;) A szaleństwo ogromne, w zeszłym roku tez pracowałam i pamiętam te dzikie tłumy :)

      Usuń
  7. Mi 2 lata dopiero stuknie w lipcu, mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się zrealizować swoje plany i móc spokojnie wrócić do Polski :) oczywiście życie bywa nie przewidywalne i zawsze się coś może zmienić, ale jakoś czuje, że jak zostanę dłużej to już później nie wrócę :)
    Cieszę się, że Ci się wszystko układa i życzę Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę pozytywnej realizacji planów :) A życie rzeczywiście bywa nieprzewidywalne i zmienne, zwłaszcza na emigracji.. Mam nadzieję, że odnajdziesz swoje miejsce:)

      Usuń
  8. Ja w pracy w korporacji odnazłam się bardzo dobrze, ale to może kwestia świetnych ludzi, których tam spotkałam.
    Nigdy nie widziałam siebie na emigracji i mam nadzieję że nigdy nie będę zmuszona wyjeżdżać :) ale w sumie najlepsze w ludziach jest to, że każdy lepiej czuje się w innej życiowej sytuacji. Życzę Ci spełnienia wszystkich życiowych planów, tych dużych i tych najmniejszych. I żebyś nadal była dla mnie i dla innych inspiracją:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, korporacja może być też fajnym i rozwojowym miejscem, wszystko zależy od naszego charakteru i okoliczności :) I to jest właśnie fajne, że każdy odnajduje się w czym innym.
      Ja z kolei zawsze marzyłam o emigracji, fascynowało mnie życie w obcym kraju i strasznie się cieszę, że się na to odważyłam:)

      Usuń
  9. Wiesz? Aż mi wyło w duszy, żebyś dziś napisała.
    Choinkę masz przepiękną. Zresztą kiedyś pokazywałaś nam swoje inspiracje i miałaś wśród nich zdjęcie białych metalowych prętów naśladujących choinkę. Była niesamowita. Ta dzisiejsza też jest bardzo wysmakowana, też tak zaraz zagospodaruję swoje (chyba) wierzbowe gałązki :)
    U mnie pierwsze w życiu święta bez rodziny, jaka ulga, mnóstwo spokoju, aczkolwiek będą się na mnie mścić za opór. Na razie jednak jest spokój .
    Cieszę się, że umiesz odnaleźć siebie i realizować swoje własne cele, a nie tylko te założone przez kogoś. Będę mocno trzymać za Ciebie kciuki, abyś w życiu była szczęśliwa i spełniona.
    Mnie goni w świat, w podróże i nie mam pojęcia, co jest moim przeznaczeniem.
    Miej dobry czas, a jutro fajnych, zdecydowanych i rzutkich finansowo klientów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie choinki bardzo mnie zauroczyły. W tym roku również szukałam inspiracji na tego typu drzewko i zdecydowałam się na znalezione w lesie suche gałązki i przystrojenie ich paroma skromnymi ozdobami. W sumie sama się dziwię, że wyszło całkiem fajnie.
      Fajnie, że postąpiłaś w zgodzie ze sobą i spędzasz święta tak jak Ci się podoba. Ja też nigdy nie przepadałam za zbyt dużymi "spędami". Jak rodzinne święta to tylko luźne i kameralne.
      Mam nadzieję, że wkrótce ruszysz w świat i odnajdziesz swoje przeznaczenie:)

      Usuń
    2. Twoja determinacja jest dla mnie wzorem. Koniec kadzenia ;)
      Właśnie o to chodzi: zobaczyć patyki i uczynić je pięknem.
      Postępowania w zgodzie z sobą dopiero się uczę. Czy Tobie ono przychodziło łatwo? I innym Dziewczynom które tu się wpisują?

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. O, to nie jestem sama z nietypową, patykową choinką :)

      Usuń
  11. Bloga odwiedzam codziennie a dzisiaj komentuje go po raz pierwszy! Też jestem na emigracji i to już trzecie święta, które spędzam w Anglii. Co roku zadaje sobie to samo pytanie, co Ty. I co dalej? I chociaż nie mam pomysłu na siebie, nie wiem co chciałabym robić to pierwszy raz umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Co dalej? Wracam do Polski. Jeszcze nie teraz, za rok może dwa. Przez ten czas postawię na rozwój! Na koniec chciałam powiedzieć, że jesteś mega sympatyczna i Twój blog bardzo mnie inspiruje! Mieszkam jakieś hmm... dwie godzinki drogi od Ciebie, więc może kiedyś jakaś kawka? Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że napisałaś :)
      Cieszę się, że znalazłaś odpowiedź na pytanie "co dalej"... Myślę, że można poczuć się pewniej kiedy wiemy dokąd zmierzamy. Ja też już mam jakiś zarysowany plan, ale dopuszczam zmiany... Choć też na tę chwilę przewiduję powrót, ale nie wcześniej niż za 1,5 roku... Czuję, że pewnie to się przedłuży.
      Daj znać, w jakiej okolicy mieszkasz :)

      Usuń
  12. Ja też na początku myślałam,że wrócę...ale teraz po tylu latach mieszkania w Anglii,wcale nie myślę o powrocie.
    Współczuję też dzisiejszej 'gorączki' w pracy. Ja tam dziś zakupy sobie odpuszczę.:)
    Trzymam kciuki za Twoje wszystkie plany i cele. Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zakupy w Boxing Day to tylko dla ludzi o mocnych nerwach :D
      Domyślam się, że im dłużej jest się na obczyźnie, tym ciężej wrócić. Mnie póki co ciężko sobie wyobrazić zostanie tu na stałe, ale "nigdy nie mów nigdy"...

      Usuń
  13. Wesołych Świąt Kochana! :)
    Przyznaję, że mnie marzy się wyjechać gdzieś za granicę, ale przyznaję, że na stałe chyba nie chciałabym tam zostać. Brakowałoby mi rodziny i rodzinnego kraju. Tym bardziej, że mam 15 lat młodszą siostrę i czuję potrzebę brania udziału w jej dorastaniu :) Na studiach mam zamiar pojechać na wymianę na jeden semestr do USA albo Anglii, a potem jakiś kolejny wyjazd dopiero może po studiach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wymiana to świetny pomysł :) Zwłaszcza teraz, kiedy drzwi na świat mamy o wiele szerzej otwarte niż kiedyś. Warto skorzystać póki ma się takie okazje :)

      Usuń
  14. Bardzo fajnie, że postawiłaś na swoim i wróciłaś do pracy, którą lubisz i która sprawia ci więcej radości niż stresu. Grunt to dobrze się w pracy czuć, a nie jak ten szczurek na wyścigu... Trzymam kciuki, by wszystkie Twoje plany się spełniły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mnie praca "dla kogoś" chyba nigdy nie będzie sprawiała radości, ale tą obecną powiedzmy "toleruję" co jest dla mnie dużym osiągnięciem :P

      Usuń
  15. Mi na emigracji juz 10 rok leci. Mieliśmy wrócić jak tylko córka miała iść do szkoly, a tymczasem jeszcze dwójki dzieci się tu doczekaliśmy i raczej juz nie wrócimy ( choć taki był plan). Ja dopiero teraz (35 lat na karku) odkryłam co chciałabym w życiu robić i powoli to realizuję i niestety wydaje mi się, że w Pl nie miałabym na to szansy w takim wieku.
    A co do Świąt to rodzice co roku przylatują do nas a siostra tez na miejscu, więc rodzinnie i swojsko nam bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 lat - długo :) Choć na pewno szybko zleciało.
      Mnie też wydaje się, że wiele rzeczy w Polsce przychodzi trudniej, przynajmniej jak porównuję to z Anglią, choć na pewno wszystko zależy od konkretnego przypadku i okoliczności.

      Usuń
  16. Też nie czułabym się dobrze w korporacji, a za granicą to już na pewno. Dodatkowy stres. Dobrze, że rzuciłaś to w cholerę :)
    Myślę, że warto tam jeszcze zostać, zarobić i wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, poza tym w Polsce też raz spróbowałam korporacji i wytrzymałam tam może 2 tygodnie :D A teraz upewniłam się, że to zdecydowanie nie praca dla mnie....

      Usuń
  17. Mnie praca w korpo bardzo dużo nauczyła, i w sumie cieszę się, że miałam możliwość sprawdzić, jak to wszystko wygląda. Mimo, że jak łatwo się domyślić, już w niej nie pracuję ;) Może kiedyś spróbuję na nowo, ale na dzień dzisiejszy nie śpieszno mi do tego.

    Emigracja to ciężki kawałek chleba. Dosłownie i w przenośni. Sama na obczyźnie już żyję 4 lata, i wiem, że mimo, iż czasem, najczęściej w tych ciężkich momentach, myśli człowiek o powrocie, to chwilę później zastanawia się do czego wracać... bo wszystko ma tutaj.
    Początek to zawsze lekkie zachłyśnięcie się nowością, tym co piękne, lepsze i nieznane. Później przychodzi tęsknota, ale umiejętnie jest zwalczana codziennością i zyciem w innym miejscu. Szczerze powiedziawszy nie wiem, gdzie będę za kolejne 4 lata, ale wiem, że tu gdzie jestem obecnie, odnalazłam lepszą codzienność, niż tą, którą miałam w Polsce. Mnie emigracja nie wypchnęła za chlebem, nie mogę powiedzieć, że było mi w kraju źle, bo byłoby to kłamstwo. Ale to tutaj, zupełnym przypadkiem wyjeźdżając za głosem swojego serca, przekonałam się że życie może być lepsze i łatwiejsze. I gdy jadę do Polski na chwilę, wierz mi lub nie, ale bardzo ciężko odnaleźć mi się w tamtejszej codzienności...

    Pozdrawiam, i życzę wszystkiego co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno praca w korporacji może nieść wiele pozytywów i nas rozwijać. Znam osoby, które są całkiem zadowolone i sporo tam osiągnęły (choćby moja siostra, która siedzi już ponad 10 lat w korpo).
      Mam bardzo podobne odczucia co Ty. Mnie w Polsce też źle nie było, nie miałam na co narzekać. Mimo wszystko miałam pewne konkretne cele i kalkulując wszystko zawsze wychodzi, że bardziej opłaca się jednak zagranica. Więc póki co chcę z niej wycisnąć co się da, a potem wrócić do Polski i nie musieć zaciągać tam kredytu na 30 lat.
      Z drugiej strony też zgadzam się, że bywa w pewnych aspektach ciężko.. pod względem tęsknoty na przykład. No ale coś za coś, myślę, że wszystko ma jakiś sens i umacnia to nas mimo wszystko. A wrócić zawsze można:)

      Usuń
  18. Sama niekiedy myślę o emigracji ale człowiek się boi podjąć krok,a mój partner....też jakoś nie spieszy mu się tam.
    Siostrę mam na obczyźnie 8 lat. Chciała wrócić, już byli prawie spakowani ale zrezygnowali, wiedzą,że zderzą się tutaj z szarą szeczywistością, tam nie pracuje jako boss ale nawet jako sprzedawca wiedzie jej się lepiej jakby tutaj miała pracować za najniższą krajową. Smutne ale prawdziwe.

    Najważniejsze,że Ty się dobrze czujesz w tym co teraz robisz. Powodzenia w Nowym Roku nadchodzącym :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że powroty są trudne, a zderzenie z polskimi realiami bolesne. Wiem, bo żyję z kimś, kto takie zderzenie przeżył. Do dziś nie potrafi się odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  20. O dziwo ja do podobnych wniosków dochodzę, ale w handlu pracować też nie lubię... Cóż trzeba szukać roboty i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  21. ciekawa jestem tego pomysłu na siebie :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !

    OdpowiedzUsuń

Komentarze podlegają moderacji. Wszelkie złośliwe komentarze oraz spam będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...