Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 lutego 2018

Fuertaventura – zdjęcia z urlopu cz. 1

Jak już wcześniej Wam wspominałam, styczniowy urlop spędziłam na Fertaventurze. To już druga z Wysp Kanaryjskich, którą udało mi się odwiedzić – w marcu zeszłego roku byłam na Teneryfie. Fuerta jednak bardziej mi się spodobała, głównie ze względu na niezaludnioną przestrzeń, wybrzeże, krajobraz. Oto pierwsza część moich ulubionych zdjęć z wyjazdu:

Północna część wyspy – błękitna woda, wydmy w parku przyrody, pustynny krajobraz:






Centralna i zachodnia część wyspy – ogrody z kaktusami i aloesem, klify i kamienista plaża:








PS. W końcu nadszedł czas na Instagram :) @paryska88

sobota, 30 grudnia 2017

5 lat na emigracji - dokąd to zmierza?

Znowu czas szybko zleciał, to już dokładnie 5 lat w Anglii. Przecież dopiero co pisałam podsumowanie 3 lat. Za każdym razem dochodzę do wniosku, że miniony rok przyniósł wiele zmian, jednak dwa ostatnie lata, 2016 i 2017, były dla mnie wyjątkowe. 

W połowie 2016 roku zmieniłam pracę, mija już więc 1,5 roku odkąd pracuję w nowym miejscu. Nigdy nie przypuszczałam, że korporacyjna praca za biurkiem będzie mi sprawiała satysfakcję. Przez to półtora roku bardzo rozwinęłam się zawodowo, zdobyłam nowe kwalifikacje. Pracuję w branży, która mnie interesuje i  na stanowisku bardzo zgodnym z moimi predyspozycjami. W dodatku czasem wpadają mi wyjazdy służbowe, zarówno w Anglii jak i do centrali firmy w Monachium, więc przy okazji odwiedzam ciekawe miejsca. Zdjęcia z ostatniego wyjazdu do Niemiec:



Największe zmiany zaszły jednak w strefie prywatnej. W połowie 2017 roku rozstałam się z moim wieloletnim partnerem i mieszkam teraz sama. Czas po rozstaniu przeszłam bardzo dobrze, skoncentrowałam się na sobie i swoich pasjach, m.in. siłowni, bieganiu, diecie i moim psie. Planowałam być sama przez dłuższy czas, by cieszyć się życiem singielki. 


No właśnie, planowałam… Poznałam kogoś pod koniec lata i tak widujemy się aż do teraz. Trochę przyszło to niespodziewanie i poczułam w brzuchu motyle :) Cieszę się jednak chwilą, nie nadaję etykiet. Święta spędziliśmy razem. Czas pokaże, co będzie dalej.

Tamiza zimową porą - jedno z magicznych miejsc w mojej okolicy

I tak to moje życie tutaj płynie. Odpowiadając na pytanie z tytułu notki – dokąd ono zmierza – tutaj też zaszła zmiana, głównie w moim nastawieniu. Anglia staje się powoli bardziej moim domem niż Polska. Zaczynam tutaj trochę wrastać. Odczułam to po listopadowym pobycie w Polsce. Czułam sentyment będąc w rodzinnym kraju, jednak cieszyłam się wracając po urlopie do domu. Przestałam planować powrót do Polski, bo i tak go z roku na rok przekładałam. Zobaczymy, jak będzie dalej - póki co nadal Anglia.

niedziela, 14 maja 2017

Angielska rzeczywistość: work hard, play hard

Co roku dodawałam notkę, jak moje życie na emigracji się zmienia. Ostatnio czas tak szybko zleciał, że nawet nie napisałam podsumowania 4 lat w Anglii, a teraz już za pasem będzie 5. rok :). Jak część z Was wie, rok temu zmieniłam pracę i zdecydowałam się znowu na biurową w korporacji. Była to bardzo dobra decyzja, nadal tam pracuję i póki co nie mam planów nic zmieniać. 


Moja aktualna praca zdecydowanie nie jest monotonna, trochę też podróżuję służbowo, zwłaszcza do Niemiec.

Zmiana trybu pracy rok temu dała mi też kopa, by podziałać w innych strefach mojego życia. Oto aktualne 4 priorytety.

1. Oszczędzanie
Na początku 2017 roku postawiłam sobie pewne osobiste wyzwanie. Wyznaczyłam konkretną kwotę, którą chcę odłożyć do końca roku (a to wszystko by spełnić kolejny cel mieszkaniowy, ale póki co nie zdradzam szczegółów). Aby osiągnąć cel wyznaczony  na 2017 rok, musiałam nieco podnieść kwotę, którą do tej pory co miesiąc odkładałam. By to było możliwe do wykonania, wiedziałam, że muszę zrobić co najmniej jedną z dwóch poniższych rzeczy (a najlepiej obydwie):
a) Obniżyć miesięczne wydatki
b) Zwiększyć dochody
Już z początkiem roku udało mi się dopełnić obydwu tych rzeczy i teraz pilnuję, by taki stan rzeczy pozostawał. Nie jest łatwo, mam mniej czasu i swobody, ale satysfakcja i „wizja” wszystko wynagradza. 


Jednym z etapów planu było znalezienie lokatora do kupionego pod koniec 2015 roku mieszkania, co przeniosło je z listy moich pasywów do aktywów.


2. Fitness, jedzenie, zdrowie
Jeśli chodzi o treningi, to muszę powiedzieć, że jestem z siebie naprawdę zadowolona. Robię jak zawsze 3 treningi siłowe w tygodniu i to się nie zmienia. Jogging wykonuję 2 razy w tygodniu, ale chciałabym podnieść to do 3 razy. Moim aktualnym celem jest wzmocnienie stabilizacji i mobilności, dlatego też wplatam do treningów również ćwiczenia na te sfery. 


Jedzeniowo w ostatnich miesiącach nie było aż tak super, ponieważ co prawda jadłam w miarę wartościowo i czysto, ale mimo wszystko to nie to co kiedyś. Aktualnie wróciłam do liczenia makro i kcal, by wrócić na dobre tory.
Zdecydowałam też, że muszę większą wagę przykładać do ogólnego zdrowia. Na przykład nie zaniedbywać snu, dbać o zdrowy kręgosłup, prowadzić „higieniczny” tryb życia. Zdrowotny podpunkt jeszcze nie ma konkretnego planu, więc mam nad czym pracować.


3. Czas wolny
Mój tydzień od poniedziałku do piątku jest bardzo zajęty, rano siłownia/bieganie, potem praca, a potem jeszcze pewna dodatkowa praca, którą sobie zorganizowałam. Ostatnio kiedy nadchodził weekend budziłam się rano i byłam zagubiona już do końca dnia. Niby wolne dni, a marnowałam je na mało wartościowe czynności (np. siedząc w Internecie lub oglądając puste programy) i w niedzielę wieczorem byłam zła, że znowu weekend minął szybko, a ja nawet się nie „zresetowałam”. Teraz weekendy staram się spędzać na luzie, ale w miarę aktywnie i produktywnie. 


Pilnuję, by w każdy dzień wolny przynajmniej ok. godziny spędzać na łonie natury – spacerując i biegając z psem, robiąc zdjęcia, słuchając audiobooków. Jestem w szoku, że przez te wszystkie lata nie zauważałam dzwonków, które kwitną w lasach w kwietniu i maju.


4. Rozwój osobisty, zdobywanie wiedzy
Ten punkt nieco wiąże się z poprzednim. Wolny czas staram się też przeznaczać na rozwój w różnych aspektach. Niezmiennie wśród moich faworytów pozostaje Brian Tracy, ale dużo inspiracji i wiedzy czerpię np. od Roberta Kiyosakiego, Jacka Borowiaka, Sławka Muturi (sfera finansowa) jak i Antony’ego Robbinsa, Michała Pasterskiego (rozwój osobisty).


Co ciekawe, moje plany zakupu nowej książki Michała („Insight”) uprzedziło wydawnictwo, oferując egzemplarz recenzencki. Książka ma 700 stron i jest tak wnikliwa, treściwa i wymagająca, że nadal jeszcze jej nie skończyłam, ale już niedługo.

No i to tyle z aktualnych priorytetów. Opisałam je dość pobieżnie, więc myślę, że za jakiś czas napiszę o każdym z nich z osobna, by dać więcej szczegółów. A jakie są Wasze aktualne plany, priorytety?

środa, 30 listopada 2016

Parę zdjęć z angielskiej rzeczywistości (9)

Zapraszam Was dzisiaj na mały miks zdjęć, głównie w jesienno-zimowych klimatach. 

W wolnych dniach staram się jak najczęściej wychodzić z domu. Często wracam do tych samych miejsc i miast, gdyż zawsze odkryję jakiś ciekawy, wcześniej nie widziany zaułek lub interesującą galerię. Jednym z takich miast jest Oksford. Najbardziej w tym mieście urzeka mnie architektura.


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam oglądać wszelkie budynki, zwłaszcza majestatyczne kamienice. Kiedy jest okazja zaglądam do środka lub przez okno zobaczyć jakie toczy się tam życie :)



Oksford to oczywiście też miasto uniwersyteckie – wiele college’ów można zwiedzać zarówno z zewnątrz jak i w środku. Jednym z najbardziej elitarnych (oraz najpopularniejszych) jest Christ Church – na jego terenie można obejrzeć kawałek Hogwartu, czyli Wielką Salę znaną z Harry’ego Pottera.


Kolejnym z miast, do którego często wracam, jest Londyn. Do Londynu mam zaledwie 30 minut pociągiem lub samochodem, więc bywam tam dość często. W Londynie najbardziej lubię spacerować po ciekawych dzielnicach, odwiedzać galerie i muzea, zaglądać do sklepów i domów handlowych lub siedzieć w kawiarni i obserwować ludzi. 


W zimowym i świątecznym czasie przed londyńskim Muzeum Historii Naturalnej działa lodowisko, gdzie jeździ się na łyżwach wokół choinki. W tle gra świąteczna muzyka, a tuż obok sprzedawane są pieczone kasztany.



Czas świąteczny w Londynie to też zakupowe szaleństwo, korki i tłum ludzi – na zdjęciu dzielnica Knightbridge i po prawej kawałek Harrods’a.

Razem z koleżanką zaliczyłyśmy pobyt w spa. W ramach zabiegu wybrałam masaż gorącymi kamieniami, a dzień spędzony na basenie, w saunie i łaźni parowej był bardzo relaksujący.


Taki wypad bardzo nam się spodobał i zdecydowałyśmy częściej jeździć w takie miejsca, następnym razem wybierzemy coś w dalszym zakątku kraju i z noclegiem.

Udało mi się też spędzić parę dni urlopu w Polsce – bynajmniej nie na relaksie, lecz na dokańczaniu drugiego mieszkania. 


Generalnie już wszystko jest gotowe – w wymarzonym nowoczesnym i minimalistycznym stylu. Wiem, że jeszcze trochę w Anglii pomieszkam, ale zawsze dobrze jest mieć do czego w Polsce wracać.

A jak Wam mijają jesienno-zimowe dni? Wolicie spędzać je na zewnątrz czy w domu?

niedziela, 16 października 2016

Mój pies i sport z psem (FILM)

Witajcie! Dzisiaj udało mi się nagrać kolejny film, tym razem również coś o sporcie, jednak niekoniecznie o tym na siłowni. Film głównie dla miłośników psów. Przedstawię Wam mojego psa oraz parę pomysłów na aktywne spędzanie czasu.


Paris to suczka rasy staffordshire bull terrier, jest już ze mną 10 lat. Wolne dni poświęcamy na aktywność na świeżym powietrzu oraz wycieczki krajoznawcze.

Poniżej film przedstawiający zarówno Paris jak i sposoby na aktywność z psem:





A Wy lubicie psy? Macie swojego psiego przyjaciela?

środa, 27 lipca 2016

Madera - zdjęcia z wyjazdu i wrażenia (cz. 2)

Oto druga porcja zdjęć z majowego urlopu na Maderze. W pierwszej części pokazywałam wam przede wszystkim jak zróżnicowany był krajobraz. Dzisiaj z kolei przedstawię trochę widoków miejskich oraz bogactwo roślinności.


Stolica Madery, Funchal, jest całkiem sympatycznym miasteczkiem. W centrum znajdziemy starówkę, port, wiele parków.



W pamięci zapadła mi uliczka z oryginalnymi malunkami na drzwiach. Które drzwi na zdjęciu są otwarte? :)



Bardzo podobała mi się wizyta w ogrodzie botanicznym, gdzie można było oglądać nie tylko kwiaty i drzewa, ale również oryginalne kaktusy.



W Funchal istnieje też dzielnica hotelowa, która żyje własnym życiem. Mieści się na niej promenada nadmorska, restauracje, sklepy oraz oczywiście hotele. 



Mniejsze miasteczka na Maderze są niezwykle kameralne i spokojne. Na każdym kroku można znaleźć malownicze zaułki.



Wszędzie można też napotkać bananowce :) 



Tak jak pokazywałam Wam w pierwszej części relacji, większość urlopu była spędzona na łonie natury. Maderę zapamiętam jako zieloną, górzystą wyspę z wspaniałą roślinnością i klimatem. Jeśli szukacie przyjemnego miejsca na urlop i lubicie naturę to zdecydowanie polecam Maderę.

sobota, 2 lipca 2016

Madera – zdjęcia z wyjazdu i wrażenia (cz. 1)

W maju tego roku spędziłam bardzo przyjemny tydzień. Wyjazd został poświęcony w całości Maderze, gdyż obcowanie z naturą, z dala od miejskiego zgiełku lubię najbardziej.


Madera to niewielka wyspa na Oceanie Atlantyckim – należy do Portugalii, ale jej położenie jest na wysokości Afryki, choć dość daleko od wybrzeża. Lotnisko na Maderze należy do jednych z najniebezpieczniejszych na świecie – pas startowy jest umocowany na palach na oceanie. Po jednej stronie pasa jest woda, a po drugiej zbocze góry.



Tę notkę poświęcę krajobrazowi Madery, który jest naprawdę imponujący – wszędzie są strome góry. Wschodnia część (na zdjęciu) to porośnięte zielenią zbocza.



Podobnie jak Sycylia (relacja z wyjazdu: część 1 i część 2), Madera nie jest wyspą dla plażowiczów – brzeg to zazwyczaj skały lub strome klify.



Na dużych wysokościach, gdzie klimat jest surowy, żyją wolno wypasane owce przystosowane do takich warunków.



Zachód posiada skaliste tereny z mniej przyjaznym dla wegetacji klimatem. 



Widok prawie jak na Wielki Kanion :)



Znaleźć się ponad chmurami nie siedząc w samolocie – niesamowite przeżycie :)



Madera to wspaniałe miejsce do wędrówek – wiele tras prowadzi wzdłuż lewad, czyli kanałów nawadniających. Chciałabym jeszcze kiedyś wrócić na Maderę, już z odpowiednim ekwipunkiem typu buty trekkingowe czy plecak, by całość wyjazdu poświęcić wędrowaniu na różnych trasach.

To tyle tej notce. Za jakiś czas dodam drugą część relacji, gdzie pokażę Wam nieco więcej roślinności Madery i okolicznych miasteczek. 

A Wy macie jakieś zrealizowane lub planowane podróże w tym roku?

poniedziałek, 9 maja 2016

Poznawanie Anglii: Woburn Abbey, Bedfordshire

Jakiś czas temu pisałam Wam, że jednym z moich ostatnich postanowień było to, by wolne dni wykorzystywać na krótkie wypady w ciekawe miejsca w Anglii. Najczęściej się zdarza, że kiedy mam wolne to po prostu zostaję w domu, robię trening, wychodzę z psem i nadrabiam zaległości „domowe” typu zakupy spożywcze lub sprzątanie. I tak nie wiadomo kiedy mija dzień.

Jednak czasem naprawdę warto się nieco wysilić, ogarnąć wszystko szybko, zaplanować ciekawą wycieczkę i wyruszyć gdzieś. Takie dni zapadają w pamięć i dążę do tego, by było ich w moim życiu coraz więcej.

Ostatni taki dzień spędziłam w Woburn Abbey. Woburn to wieś w Bedfordshire, w którym znajduje się posiadłość Woburn Abbey wraz z ogrodami i rezerwatem jeleni. Sama posiadłość należy do księcia Bedford – można zwiedzać jej wnętrza, w których znajdują się historyczne eksponaty, pięknie urządzone pokoje (w tym sypialnia królowej Victorii) oraz galerie obrazów.



Jednym z najbardziej ekscytujących elementów był chyba rezerwat jeleni. Zamieszkuje go wiele gatunków, w tym te najbardziej rzadkie, np. chiński Milu. Jak widać na załączonym filmie teren Woburn Abbey jest dosłownie opanowany jest przez jelenie.





Jedyne czego żałuję, to fakt, iż zrobiłam tak mało zdjęć i nagrań, w dodatku jedynie telefonem. Na następną wycieczkę zdecydowanie przygotuję się lepiej i zrobię lepszą fotorelację. Mimo to chciałam się tym krótkim wypadem z Wami podzielić. Postanowiłam, że stworzę sobie takie archiwum wycieczek, by mieć cenną pamiątkę. A przy okazji będę takie relacje Wam pokazywać :) Dajcie znać, czy Wy też ostatnio odwiedziliście jakieś ciekawe miejsce?

niedziela, 17 stycznia 2016

Sycylijskie wspomnienia cz. 2 oraz plany podróżnicze na 2016 rok

Mroźny, styczniowy wieczór sprzyja wracaniu myślami do miejsc niezwykłych, słonecznych, tych, w których życie płynie inaczej. Taka jest właśnie Sycylia, którą odwiedziłam w maju minionego roku (klik – część pierwsza zdjęć z Sycylii). 


Szczerze muszę przyznać, że była to jedna z najwspanialszych podróży w moim życiu. Pewnie dlatego, że Sycylia jest tak jakby zgodna z moim usposobieniem. 



Miejsce, w którym się zatrzymaliśmy, to położone na zachodzie rybackie miasteczko Trapani. Było ono naszą bazą wypadową do zwiedzania zachodniej Sycylii. 


Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu znajdującym się w wysokiej kamieniczce na starym mieście. Ceny niewysokie, standard super, a wynajmujący nam mieszkanie Włoch bardzo przyjacielski i pomocny. 


Sycylia nie jest dla typowych plażowiczów - piaszczyste plaże się zdarzają, ale prawdziwa Sycylia to bardziej nadbrzeżne skały i wzburzone morze. Moje podróżnicze preferencje też zdecydowanie odbijają od obrazu leżakowania. Lubię aktywnie zwiedzać, poznawać bogactwo kulturowe, obcować z naturą. 

Czym jeszcze zapisała mi się w pamięci Sycylia?



Uroczymi, tajemniczymi zakątkami "z duszą".



Starożytnymi budowlami, górskimi pejzażami.



Skromnymi kościołami i kapliczkami.

W tym roku na podróże również zaplanowałam maj. Jeśli chodzi o kierunek, to początkowo miało to być Maroko lub Egipt, lecz ze względu na sytuację polityczną tego typu kraje znikły z mojej listy. Jak to się mówi, "better safe than sorry" :)


Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem tegorocznego wyjazdu będzie więc Portugalia, a dokładniej Lizbona wraz z zachodnio-południowym wybrzeżem. Urzekła mnie jednak Madera, wyspa wiecznej wiosny. Ja najchętniej spędziłabym tylko na Maderze cały pobyt (wędrując po tych zarośniętych lasach), ale kierunek jest jeszcze do ustalenia.

A Wy planujecie gdzieś jechać w tym roku? A może znacie jakieś godne polecenia kierunki?

wtorek, 3 listopada 2015

Życiowa aktualizacja, angielska jesień i dalsze plany

W końcu naszła mnie potrzeba odezwania się tutaj. Może na początku w skrót ostatnich miesięcy.

1. Pracuję cały czas w tym samym miejscu. Zmiana stanowiska w pracy była dość wyczerpująca psychicznie i fizycznie, ale powoli wracam do stabilizacji i staram się tam nie wypruwać żył ani się nie wczuwać, bo nie jest to warte utraty zdrowia czy dobrego samopoczucia. Ogólnie chyba nie wytrzymam tam zbyt długo (jak w każdej z moich prac, ha ha), bo zmieniło się główne kierownictwo i jest za dużo knucia i intryg.

2. Pomimo ciężkich ostatnich miesięcy znajdowałam czas na trening, jednak nie w satysfakcjonującej ilości i jakości. Było to głównie cardio (jogging i marszobiegi w lesie, pływanie), trening siłowy był w odstawce. Odbija się to na mojej formie, na pewno wzrosło mi BF, również za sprawą mniej regularnych posiłków. Chcę to zmienić oczywiście :)

Listopadowa pogoda w Anglii jest bardzo angielska ;)



Częste są mgły i deszcze, ale nie przeszkadza nam to w aktywności na świeżym powietrzu.

A zdjęcie poniżej to wspomnienie słonecznego września, jesień we wrześniu i październiku była bardzo łaskawa:



Powyżej Paris kosztująca trawy i promieni słonecznych :)

3. Podążam z duchem minimalizmu, ograniczam bardzo konsumpcjonizm. Na co dzień kupuję tylko rzeczy niezbędne w codziennym użytkowaniu, poza tym robię regularną segregację posiadanych przeze mnie przedmiotów, oddaję, wyrzucam lub sprzedaję rzeczy mi niepotrzebne. 

4. Bardzo tęsknię za Polską, lada chwila minie 3 lata na emigracji i znowu łapią mnie kryzysy. Mamy w planach powrót, ale jeszcze nie teraz – jak dobrze pójdzie to najwcześniej za jakieś półtora roku. Kupujemy właśnie mieszkanie w Polsce, a właściwie jego plan na papierze, bo będzie wybudowane w przyszłym roku :) To będzie już moja druga nieruchomość i ona motywuje mnie do tego, by tu jeszcze trochę przesiedzieć, żyć skromnie, odkładać i inwestować.

Na początku września miałam urlop i odwiedziła mnie mama i ojczym, więc przynajmniej trochę spędziłam czasu z polskimi bliskimi. Sporo jeździliśmy po okolicy, na przykład odwiedziliśmy majestatyczny Oksford:



Tę notkę chciałabym potraktować jako wstęp do kolejnych postów. Nie chcę za wiele obiecywać, ale mam w planach napisanie kilku. Będą one dotyczyły powyższych czterech punktów, a mianowicie:
- treningów, odżywiania, nowych przepisów – odczuwam brak konkretnej rutyny treningowo-dietowej, trybu, z którego wypadłam w ostatnich miesiącach i do którego chcę wrócić
- notek emigracyjnych i przemyśleniach związanych z Anglią oraz Polską
- trochę tematów związanych z dążeniem do wolności finansowej, ograniczaniem ślepego konsumpcjonizmu i schylaniem się ku minimalizmowi

To tyle, pozdrawiam i do usłyszenia wkrótce :)  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...